Dziecko, Pokoik Janka, Wyprawka

Łóżeczkowa wtopa, czyli jak dałam plamę wybierając łóżeczko

Łóżeczko znajduje się na pierwszych miejscach listy wyprawkowej. Nie ważne jakie- ważne aby było bezpieczne. Sama, chcąc wybrać to najlepsze, przeszukałam sieć, odwiedziłam sklepy z wyposażeniem dziecięcych pokoików. Szukałam opcji multifunkcjonalnej, aby łóżeczko służyło jak najdłużej, a przy tym zachwycało designem. Idealne wówczas okazało się być łóżeczko Pinio Moon- dla mnie jedno z najciekawszych, a tym samym najładniejszych na rynku. Spełniało moje oczekiwania i stanęło w pokoiku synka. Co pokazało życie?

blog modowy

Kiedy wracamy do domu z noworodkiem łóżeczko w dziecięcym pokoiku właściwie nie jest w ogóle potrzebne. Dziecko śpi w kołysce/koszu umiejscowionym w sypialni rodziców, a często razem z nimi w łóżku. Tak, właśnie w naszym łóżku Janek spał przez pierwsze cztery miesiące swojego życia i nie było to dla mnie żadnym utrapieniem. Wręcz czułam się dużo spokojniejsza i mogłam odpocząć po ciężkim dniu. Nie musiałam wstawać do karmienia bo czynność tą wykonywałam na leżąco. Synek szybko nauczył się jeść w tej pozycji i tak drzemałam kontrolując jednym okiem całą sytuację. Łóżeczko służyło więc głównie do zabawy i ewentualnych drzemek w ciągu dnia (choć zazwyczaj maluch i tak spał w wózku).

dla niemowląt

W późniejszych miesiącach przyzwyczajaliśmy synka do spania już w swoim pokoiku. I tutaj bez łóżeczka ani rusz. Z czasem pojawił się mały problem, otóż- maluch chciał zasypiać przy nas. Tak więc wspólnie kładliśmy się na dużym łóżku w sypialni, by później przenieść malucha „do siebie”. Tak też było do pierwszego roku życia.

Obecnie Janek zazwyczaj zasypia w swoim łóżeczku samodzielnie. Wyjątki to choroba, ząbkowanie i emocjonujący dzień. Wówczas wymaga naszej obecności. Tych szczególnych dni wcale nie jest tak mało, bo choroby nas nie opuszczają i tydzień bez dolegliwości to jak dar od nieba. Kiedy przychodzi godzina snu- Jak tu położyć się razem z maluszkiem w tak małym łóżeczku? Ono do tego wspólnej masy ojca i syna może nie udźwignąć. Co nam pozostaje? Pozostać na podłodze w pozycji półsiedzącej, bądź też dać nura przez górną barierkę by jakoś całą sytuację ogarnąć. Boli później kręgosłup, a maluch i tak jest niezadowolony…Za każdym razem kiedy taka sytuacja ma miejsce mam ochotę następnego dnia kupić duży materac, a łóżeczko po prostu zlikwidować.

Obecnie pojawił się kolejny problem- synek kombinuje jak samodzielnie z łóżeczka wyjść. Zakłada nogę na barierkę i zapiera się rączkami. Co ja na to? Czas zdemontować jeden bok i mini tapczanik rozwiąże problem. No i właśnie…nie każdy problem. Bo wejście i wyjście z łóżeczka jest może znacznie ułatwionie ale co z tego, jak nadal nie pomieści rodzica w tych trudnych chwilach. Obecnie sama się zastanawiam co zrobić, czy mimo wszystko kosztem poczucia bezpieczeństwa przez dziecko próbować opcji mini tapczanika? A może jednak wymienić na łóżko z dużym materacem, co zapewni wygodę nam i dziecku?

pinio moon opinia

Szkoda, że wcześniej nikt mi nie podpowiedział… Okazuje się bowiem, że właśnie tylko klasyczne, najzwyklejsze łóżeczko jest potrzebne. Jedyną przydatną możliwością jest regulacja wysokości materaca. Cała reszta dodatkowych opcji jest niepotrzebna. Bo najlepiej jest we właściwym momencie po prostu je zmienić na dużo większe. I sama nie myślałam, że ten moment nadejdzie tak szybko. Zapewnienia producentów, że dziecko będzie spać w łóżeczku do trzeciego roku życia to bajka na potrzeby marketingowe marki. Jeśli więc spodziewasz się maluszka- kup najzwyklejsze łóżeczko, a i tak szybko zamienisz je na dużo większy model.

pokoik skandynawski

Co do samego łóżeczka Pino Moon nie mam zastrzeżeń. Nietypowe szczebelki nie stanowią utrudnienia podczas użytkowania. Jakość wykonania i użyte farby są bardzo dobrej jakości. Z powodzeniem może więc służyć przez pierwsze kilkanaście miesięcy. U nas jednak już powoli nadaje się do wymiany (synek za kilka dni skończy 16 miesięcy). Oczywiście- każde dziecko jest inne, jest to więc indywidualna kwestia. U nas taka sytuacja ma miejsce i postanowiłam się z Wami tym podzielić.

 

6 komentarzy

  1. Magda

    29 marca 2017 at 10:38

    Nie do końca rozumiem dylematu „chorobowego” – kiedy dziecko jest chore, odkładam na bok wszystkie zasady i jeśli dziecko potrzebuje bliskości rodzica, to śpi ze mną w łóżku i koniec.
    Jedyny rzeczywisty problem tutaj jaki widzę, to brak wyjmowanych szczebelków.

  2. Iza D

    29 marca 2017 at 18:40

    Też wtopiłam łóżeczkowo, ale u nas z jakością problem. Łóżeczko stuva z ikei nie przetrwało w starciu z 10 miesięczniakiem. Nadal go używamy, ale pod ochraniaczem wióry lecą. 🙁

  3. Ciężarówka

    23 maja 2017 at 09:05

    Mi się strasznie podoba opcja łóżeczka, które można dosunąć (i chyba przyczepić) do dużego łóżka. Wcześniej zdejmuje się bok. Wygląda bardzo obiecująco – dziecko niby śpi w swoim łóżeczku, ale jednak tuż przy rodzicu.

  4. Joanna

    19 lipca 2017 at 21:30

    Czy pamięta Pani jaką farbą malowane były te półeczki z Ikei?Zakupiłam je ostatnio i też zamierzam pomalować na biało, ale trochę się boję, że wybiorę niewłaściwą farbę i będzie np. pociapane, albo będzie mieć bardzo intensywny zapach.

    1. Izabela

      28 lipca 2017 at 16:45

      Nie pamiętam dokładnie. Wiem, że była to farma do drewna. Przed pomalowanie półeczki zostały rozkręcone i oszlifowane papierem ściernym. Nie widać na nich żadnych smug itp. Pachną neutralnie czyli niczym 🙂 Warto się poradzić specjalisty w sklepie i myślę, że pomoże w doborze 🙂

  5. JulitaJ

    28 lipca 2017 at 10:17

    moja mama zawsze lubi wspominać historię o tym jak ją wystraszyłam kiedy wyszłam sama z łóżeczka, więc wiedziałam że to nie dla mojego bobasa 😉 ale to płaskie łóżeczko (a’la domek) jest świetne,, maluch nie spadnie z wysokości, i ma dobre miejsce do zabawy, czy ktoś wie gdzie takie kupić?

Leave a Reply