ciąża, czas przygotowań, dziecko
BĘDĘ MAMĄ PO RAZ DRUGI!
Jakiś czas temu podzieliłam się z Wami tą radosną nowiną w mediach społecznościowych. Tak, nasza rodzina wkrótce się powiększy! Z tej okazji postanowiłam też napisać Wam nieco więcej tutaj, na blogu. Opowiedzieć o naszej historii, przeżyciach i planach. Opisać swoje przemyślenia, obawy i odczucia. O tym, że nie wszystko można przewidzieć i czasem trzeba poczekać na właściwy moment. Zapraszam na post

Czy czuję strach?
Nie boję się nieprzespanych nocy, kolek i płaczu. Nie przeraża mnie ilość pracy, całkowite poświecenie i oddanie. Nie wątpię by zabrakło we mnie miłości i czułości dla drugiego dzieciątka. Nie czuję strachu przed powiększeniem się naszej rodziny. Wiem, że dziecko to największy cud jakim może obdarować nas życie. Ale…
Przyznam Wam się szczerze, że jedynie o co się boję to o zdrowie maleństwa. Nikogo to pewnie nie zdziwi, lata lecą, sama jestem już po trzydziestce, a mój mąż jest starszy ode mnie o dobrych kilka lat. Z genetyki doskonale pamiętam wszelkie mutacje genowe i chromosomowe wynikające między innymi ze starzenia się organizmu. Jak w poprzedniej ciąży nie myślałam o tym wcale, tak teraz mam świadomość upływającego czasu. Do tego pandemia koronawirusa potęguje obawy. Oczywiście wierzę i modlę się, by nasze dzieciątko było w pełni zdrowe. Jednak strach jest i pewnie pozostanie on do dnia porodu. Oczywiście dbam o siebie na tysiąc procent, zdrowo się odżywiam (nie ma mowy o lampce wina na trawienie bo “jedną ponoć można”). Staram się, by codziennie w jadłospisie naszej rodziny znajdowały się warzywa i owoce (wczesna wiosna niestety znacznie to utrudnia ale korzystam też z gotowych mrożonek i konfitur babci :)). Trudniej w tej ciąży ze sportem bo przez miesiąc siedzieliśmy zamknięci w domu (zakaz przemieszczania się), a teraz zostają jedynie spacery (z chęcią udałabym się na pływalnię ale baseny niestety zamknięte). Staram się jak mogę i liczę na to, że moje starania zaowocują w zdrowym maleństwie.

Za duża różnica wieku między dziećmi.
Nasze dzieci będzie dzieliło prawie 5 lat różnicy. To bardzo dużo, wiem. Jednak… Kiedy urodził się Janek nie wyobrażałam sobie ciąży przez kolejne lata. Synek był wspaniałym niemowlakiem, dobrze się rozwijał, jednak pierwsze tygodnie zapadły nam w pamięć na długie miesiące. Kolki, całodzienny, nieutulony płacz, a przy tym nasza bezsilność i ogromny niepokój. Sami stawaliśmy się strzępkiem nerwów, próbując radzić sobie w nowej sytuacji. Po kilku miesiącach było lepiej, jednak wspomnienie pozostało. Dynamiczny i intensywny rozwój synka w późniejszym okresie zrekompensował trudny początek. Kiedy miał 10 miesięcy stawiał pierwsze kroki i rozpoczął adaptację w żłobku. Ja wówczas wróciłam do pracy na pełen etat, by móc dalej rozwijać się zawodowo (w końcu uwielbiam swoją pracę i bardzo chciałam wrócić do bezpośredniej relacji z pacjentem). Cieszyłam się z apteki, do której trafiłam. Miałam świetny zespół, w tym młodą mamę dwójki dzieci z którą codziennie wspierałyśmy się i dzieliłyśmy doświadczeniem. Janek uwielbiał żłobek, chętnie uczęszczał do placówki więc całkowicie zapomnieliśmy o rodzeństwie. I choć to dziwnie brzmi to właśnie tak było- głowa totalnie zajęta innymi sprawami, tym bardziej, że snuliśmy plany o większym mieszkaniu. Tak po kilku miesiącach podjęliśmy decyzję o sprzedaży szeregowca w którym to ówcześnie mieszkaliśmy. To była pełna wzniesień i wzlotów podróż. Od udanej sprzedaży, przez przeprowadzkę do tymczasowego, wynajmowanego mieszkania w bloku po zakup działki i budowę. Uwierzcie lub nie, to zdecydowanie nie był czas na powiększanie rodziny. Ogrom stresów, nerwów, czekania na ludzi, którzy solidnie wykonają swoją pracę, a przy tym nie wezmą za to góry pieniędzy. Gdzieś z tyłu głowy wciąż myśleliśmy, że Janek potrzebuje rodzeństwa, a ja strasznie zaczęłam tęsknić za obecnością maleństwa w domu. Coraz częściej o tym myślałam, a widząc a aptece świeżo upieczone mamy, czułam ogromny instynkt macierzyński. I tak dwa tygodnie po przeprowadzce zobaczyłam dwie kreski na teście ciążym <3 To był przepiękny i zdecydowanie wyczekany dzień.

To będzie inne macierzyństwo.
Przy pierwszej ciąży nie wiedziałam czego się spodziewać- opieka nad nowonarodzonym dzieckiem była trudnym i zupełnie nowym doświadczeniem. Zresztą dopiero co studia skończyłam, więc moje życie było wcześniej zupełnie inne! Mało wiedziałam o opiece nad noworodkiem, uczyłam się sama, pokazując Wam przy tym naszą codzienność. Nie było łatwo ale wiele Waszych rad znacznie ułatwiło mi te chwile. Teraz wiem, że będzie zupełnie inaczej. Wyczekane, stęsknione, wymarzone macierzyństwo to mimo trudu, najpiękniejszy czas. Mam też większe doświadczenie, a tym samym wewnętrzny spokój. Radością będzie nocne tulenie, karmienie piersią dwanaście razy dziennie i co godzinne zmienianie pieluszki. Kiedy się bardzo czegoś pragnie, nic nie stoi na przeszkodzie i nawet najcięższa rzecz nie stanowi problemu! Najważniejsze, że będziemy mogli być razem, że nasza rodzina będzie w komplecie, cała i zdrowa.


Wszystkie zdjęcia w tym poście wykonał dla Was Janek Rośnie mi mały fotograf!