lifestyle, zdrowie, zdrowie i pielęgnacja

Szczepienie noworodka- opinia farmaceuty

W związku z ogólną paniką dotyczącą szczepień noworodków postanowiłam wyrazić swoją opinię. Wszystko co znajdziecie w tym poście (szczególnie dane dotyczące działań niepożądanych oraz wszelkie dane liczbowe) to informacje pochodzące z publikacji naukowych. Podałam więc w nawiasach źródła z których korzystałam- do wglądu dla bardziej zainteresowanych. Z góry uprzedzam- nie neguję decyzji rodziców o nieszczepieniu dzieci. Nie nakłaniam też do szczepień. Wyrażam własną opinię, wynikającą ze zdobytej wiedzy oraz przeczytaniu ogromnej ilości publikacji na ten temat.

Co do szczepień: Czy naprawdę jest się czego bać?

Żyjemy przecież w XXI wieku, rozwój medycyny osiągnął szczyt. Wykonuje się zabiegi na otwartym sercu, przeszczepia organy, hoduje ludzkie tkanki z komórek macierzystych. Potrafimy izolować DNA, dać życie poza organizmem ludzkim (in vitro), a boimy się szczepionek? Wydaję się to wręcz absurdalne. Przecież pierwsze szczepionki pojawiły się ponad sto lat temu. Ratowały wówczas ludzi przed epidemią, były na wagę złota. A jak jest dzisiaj? Zacznijmy od początku.

Szczepionki pozwoliły znacznie ograniczyć szerzenie się groźnych dla życia chorób zakaźnych takich jak np. gruźlica, czy krztusiec. Na przestrzeni 50 lat, od czasu wprowadzenia szczepień, częstość zakażeń bakterią krztuśca znacznie spadła. Każdego roku choruje jednak 20–40 mln osób (głównie dzieci),a umiera z tego powodu 200–400 tys. (głównie niemowlęta). Otóż u niemowląt krztusiec przebiega bardzo dramatycznie, wówczas dziecko wymaga leczenia szpitalnego. Na oddziały intensywnej terapii trafiają mali pacjenci z ciężkim zapaleniem płuc, niedotlenieniem, które często zostawia trwałe uszkodzenie mózgu, zaburzające ich rozwój [Maria Mrozińska, Ewa Mik  „Profilaktyka krztuśca-bezpieczeństwo szczepionek].

Choroby, którym zapobiegamy poprzez szczepienia, powrócą z chwilą, kiedy zaprzestaniemy szczepień. Powiedziałabym więc, że ich powrót nastąpi ze zdwojoną siłą, co można wręcz nazwać epidemią. Wówczas zakażenie, może zakończyć się zgonem. Nie wiemy z kim będzie bawiło się nasze dziecko w przedszkolu, skąd będą pochodzić rówieśnicy w szkole. My rodzice- jesteśmy zaszczepieni. Nie musimy obawiać się osób chorych w swoim otoczeniu.  Mamy zresztą do dyspozycji cały arsenał leków. Niestety często takich, których nie można podać dzieciom. Nie mówiąc już o niemowlakach.

Czym jest szczepionka? Preparatem biologicznym, zawierającym antygen (w różnej postaci: całe drobnoustroje, ich fragmenty, postać bezkomórkowa). Oznacza to tyle, że nie są one zdolne do wywołania choroby. Ich obecność jednak powoduje „przygotowanie” układu odpornościowego dziecka. Oznacza to syntezę odpowiednich przeciwciał (posiadamy przeciwciała pamięci, które w przypadku kolejnego zetknięcia z danym antygenem natychmiast spowodują aktywację mechanizmów obronnych).  Nie dojdzie więc do rozwoju choroby. Szczepionka to jednak nie czysty wirus albo bak­teria (jak to ma miej­sce przy zakażeniu natural­nym).  Aby mogła być przechowywana, konieczne jest dodawanie szeregu substancji pomocniczych (konserwujących, wspomagających, stabilizujących i nośnika). To właśnie one są zazwyczaj uważane za przyczynę niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). Część z nich może mieć łagodny przebieg, mogą również wystąpić odczyny ciężkie i poważne.

W Polsce, noworodek zaraz po urodzeniu szczepiony jest przeciw gruźlicy i WZWB. Nazwy preparatów stosowanych w polskich szpitalach to: BCG i EuvaxB. W drugim miesiącu życia dostaje już cały zestaw: Di-Per-Te (DTP) – skojarzona szczepionka przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi (podaje się ją trzykrotnie w odpowiednich odstępach czasu), druga dawka WZWB (EuvaxB) oraz Hib.

Najwięcej kontrowersji wzbudzają szczepionki zawierające w składzie Thiomersal- substancja konserwująca, zwierająca rtęć. Występująca właśnie w DTP oraz EuvaxB. Stosowana bo tania. Jest to najpowszechniej stosowany konserwant szczepionek dostarczanych w wielodawkowych fiolkach. Powikłania są możliwe ale występują rzadko. Wiadomo jak to w naszym kraju, przetarg wygrywa firma produkująca preparat dostępny budżetowo (w żadnym kraju Europy Zachodniej nie stosuje się już szczepionek z Thiomersalem). Dlatego też właśnie te preparaty są bezpłatne. Rtęć akumuluje się w mózgu. Jej ilość, jak pokazały badania (wykonane na szczurach i małpach) po podaniu serii szczepień była czterokrotnie wyższa w mózgu, aniżeli we krwi i utrzymywała się tam przez wiele miesięcy. [Maria Majewska, Tiomersal w szczepionkach]. Nie wykonuje się (ze względów etycznych) żadnych badań z wykorzystaniem niemowląt. Możemy jedynie szukać korelacji szczepień i chorób układu nerwowego. Mózg niemowlęcia jest w trakcie bardzo intensywnego rozwoju i każde zatrucie może powodować jego poważne uszkodzenie.

Związki rtęci są najbardziej toksyczne dla niemowląt przed ukończeniem 2 miesiąca życia, gdyż do tego wieku bariera krew-mózg nie jest w pełni wykształcona. W Polsce rutynowo szczepione niemowlęta w tym okresie dostają 3 dawki rtęci, każda po 25 mikrogramów: jedną zaraz po urodzeniu (WzwB) i dwie w 6 tygodniu życia (DTP + WzwB), czyli razem 75 mikrogramów rtęci. Podając te dawki zwierzętom zaobserwowano nagły brak odruchów wrodzonych (odruch ssania), zwiększoną częstość występowania upośledzenia umysłowego oraz zmiany neuropatologiczne mózgu. [Maria Majewska, Tiomersal w szczepionkach] Rtęć może zatem wywoływać wiele toksycznych efektów, włączając obumieranie neuronów oraz komórek glejowych, poważnie zaburzając prawidłowy rozwój układu nerwowego.

Cały czas trwają też badania nad wpływem rtęci obecnej w szczepionkach na występowanie autyzmu. Okazuje się, że thiomersal wraz z genetyczną podatnością mogą uruchomić autyzm. W eksperymentach na zwierzętach, wstrzyknięcie tej substancji wywoływało objawy podobne do autystycznych. Ponadto, badania wskazują, że istnieje bardzo duża korelacja miedzy SIDS (nagła śmierć niemowląt) a szczepieniami.  [Anna Karolina Marchewka1 , Anna Majewska, Grażyna Młynarczyk, Działalność ruchu antyszczepionkowego].

I nam przyszło stanąć przed dylematem: szczepić czy nie szczepić? Podjąć ryzyko ciężkich powikłań poszczepiennych? Jednak czy nie szczepienie dziecka to na pewno rozwiązanie? Zdecydowanie nie.

Decydując się na szczepienia, pamiętajmy aby dziecko było zupełnie zdrowe. Nawet mały katarek, drobna infekcja- powinny stanowić argument do odroczenia szczepień. Wiem, że niektórzy pediatrzy wyrażają zgodę na podanie szczepionki. Jak dla mnie- my decydujemy, dziecko jest przeziębione, nie podaję. Uważam, że infekcja któregokolwiek z domowników- również powinna być przyczyną odmowy.

Czy decydować się na szczepienie zaraz po narodzinach? Ze względu na nadal obecny problem gruźlicy w naszym kraju, uważam, że noworodka lepiej zaszczepić przeciwko tej chorobie (jedyna dostępna na rynku szczepionka BCG- podawana jest właśnie już w szpitalu). Jeżeli chodzi o WZWB i szczepionkę Euvax- ja jestem zdecydowana odmówić. Można wówczas zaszczepić, jeszcze w szpitalu, bardziej oczyszczoną formą- Engerix (oczywiście płatna) lub odłożyć to szczepienie i podać później, przy okazji kolejnych. W 6 tygodniu zamiast klasycznej, bezpłatnej DTP, możemy zdecydować się na szczepionkę Infanrix (oczywiście płatna). I tu możliwe wersje:
– Infanrix-DTPa – szczepionka przeciwko błonicy, tężcowi oraz krztuścowi acelularna
– Infanrix-IPV+Hib – jak wyżej + szczepionka przeciwko polio inaktywowana (nieżywa) i szczepionka przeciwko Haemophilus influezae
– Infanrix hexa – sześcioskładnikowa – zawiera w sobie składniki takie jak Infanrix-IPV+Hib oraz szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B

Wybierając Infanrix hexa-dziecko kłute jest tylko raz- zmniejszamy ból i stres maluszka. Dodatkowo obniżamy ryzyko infekcji. Szczepionki Infanrix nie posiadają thiomersalu. Dziecko otrzymuje też wówczas bezkomórkowy antygen krztuśca- w przeciwieństwie do bezpłatnej szczepionki DTP.

Oczywiście działania niepożądane po podanie płatnych alternatyw, również są rejestrowane. Uważam te szczepionki i tak za „bezpieczniejsze”.

Nie sczepienie dziecka to ogromne ryzyko. Zachorowanie noworodka i dalej działania niepożądane wynikające z przebytej choroby, stanowią dużo większe prawdopodobieństwo zgonu, aniżeli podanie szczepionki. Tak więc ryzykujemy i bierzemy na swoje barki ogromną odpowiedzialność- niezależnie od podjętej decyzji.