LIFESTYLE

Nie martw się na zapas Mamo! Nie warto!

Ile razy miałaś tak, że zamartwiałaś się na zapas, zastanawiając się co przyniesie przyszłość? Jeszcze w ciąży zadajesz sobie pytania: Czy poradzę sobie w nowej roli? Czy będę dobrą mamą dla swojego dziecka? Później: Czy maluch polubi się ze żłobkiem, Czy pogodzę pracę z opieką nas dzieckiem, Czy wystarczy funduszy na wszystko?, Czy to już czas na drugie dziecko….? itp. Ja to chyba jestem mistrzem w tym temacie, choć już wiele razy życie udowodniło mi, że przesadne zamartwianie się nie polepsza sytuacji, a jedynie niszczy dobry nastrój, codzienną satysfakcję, odbiera radość z życia i samozadowolenie z pracy

. Wykorzystaj mój przykład i zacznij żyć z dystansem 🙂 To wiele pomaga! 

parenting

 

Moment powrotu do pracy nie należał do najłatwiejszych. Bałam się o wszystko- o brak czasu na dom, na dziecko,  o nowe miejsce (bo, musiałam zmienić aptekę by mieć blisko do żłobka). Wydawało mi się niemożliwe, że można pracować i ogarniać dom. A jeszcze bardziej niemożliwe było pozostawienie domowego bałaganu i po prostu wyjście z domu. Tak na osiem godzin i powrót- i ten widok wszystkiego do góry nogami. Tak to właśnie wyglądało i do dzisiaj wygląda! Odkąd jestem mamą kuchnia błyszczy tylko wówczas, kiedy mam popołudniową zmianę i od rana dokładnie posprzątam. Wówczas mam czas i możliwość by wszystko wymyć, powycierać, wypolerować (mam na to około dwóch godzin ale już mam wprawę więc ogarniam ;)) i to właśnie TYLKO w te dni jest porządek 😀 Gdybym nie pracowała, robiłabym to codziennie. Czyli etat w pracy zamieniłabym na etat w domu. Jednak, czy fakt, że nie mam czasu na codzienne porządki coś zmienia? NIC! Z perspektywy czasu wiem, że kobieca misja w domu, choć na wagę złota,  nigdy nie była i nie będzie doceniona i opłacona. Powrót do pracy zawodowej nauczył mnie też organizacji i obecnie wiem, że zawsze można nadrobić domowe zaległości wieczorami, czy od samego rana. Czy warto było się przejmować i zastanawiać? Nie warto! Nic to nie zmieniło, a jedynie pogorszało nastawienie do całej sytuacji. Teraz się nie przejmuję i sobie radzę 🙂

o macierzyństwie

 

Walka o zdrowie to chyba najtrudniejszy i najważniejszy aspekt. W pierwszej kolejności stres o zdrowie nienarodzonego dziecka, później walka z infekcjami i codzienny strach o prawidłowy rozwój. Wszystko to sprawia, że zamiast cieszyć się macierzyństwiem-panikujemy, a niekończąca się TROSKA odbiera nam codzienne czerpanie przyjemności z każdego postępu naszego malucha. Choroby były zawsze, a popularne infekcje górnych dróg oddechowych to tylko wskazówka dla nas, by włączyć do diety dziecka więcej produktów bogatych w witaminy. Dodatkowa suplementacja witaminy D i kwasów Omega-3 wzmocni układ odpornościowy, a im maluch starszy, tym łatwiej poradzi sobie z chorobą. Kiedy to Janek poszedł do żłobka  niejednokrotnie wydawało mi się, że choruje częściej, aniżeli inne dzieci. Teraz wiem, że było to głównie spowodowane wiekiem (miał 10 miesięcy) oraz brakiem wcześniejszego kontaktu z innymi małymi dziećmi. Jego układ odpornościowy musiał nauczyć się WALCZYĆ i pokonywać przeciwnika. Obecnie sytuacja znacznie się poprawiła, opiekę w pracy biorę raz na kilka miesięcy i jakoś TO WSZYSTKO funkcjonuje. Cieszę się też, że mój szef ma dwójkę małych dzieci i doskonale mnie rozumie 😉

betlejem poznańskie

A co będzie dalej? Marzy mi się duża rodzina i nasze cztery kąty, które pomieszczą wszystko to, co nam do życia potrzebne. Czasem chciałabym by Janek już miał rodzeństwo (w końcu tyle się mówi, że trzy lata to najlepsza różnica wieku). Innego dnia cieszę się, że nie mam na głowie niemowlaka (bo trudno przy tak żywym dziecku podołać z dwójką), by w końcu stwierdzić, że będzie co ma być i w taki sposób nie da się ZAPLANOWAĆ naszego losu. Przyzwyczaiłam się też do upadków, bo wiem, że czasem to właśnie one dają siłę. Jeżeli myślisz, że tylko Tobie wciąż coś nie idzie zgodnie z planem, to uwierz, że mi też! Gdyby miało to rzutować na moje codzienne życie, to musiałabym wciąż chodzić sfrustrowana i niezadowolona.

Betlejem poznańskie

Brak czerpania radości z codziennych powodzeń, sukcesów i małych przyjemności to najczęstszy błąd jaki w życiu popełniamy. Wspólne wyjście na zakupy, czy rodzinny spacer kiedy masz wolne popołudnie to przecież tak dużo! Inni z różnych przyczyn (niepełna rodzina, czy kryzys finansowy) nie mogą pozwolić sobie na takie małe szczęście. Zatem- niby nic, a jednak wiele! Dużo nauczyła mnie codzienna praca z ludźmi, która to wymaga pokładów cierpliwości, zrozumienia i empatii. Pacjenci zwierzają się z wszystkiego, opowiadają o swoim życiu i zmartwieniach. Obecnie mogę nawet stwierdzić, że stali się moimi dobrymi znajomymi. Młode mamy towarzyszą mi od momentu zajścia w ciążę, a później systematycznie odwiedzają. Najpierw przychodzą po test ciążowy, później dumnie spacerują z wózkiem i proszą o porady (jedna z nich nawet zwierzyła mi swój smutny sekret, że mimo ciąży nie potrafiła rzucić palenia, co ukrywa przed mężem). Osoby w średnim wieku opiekują się swoimi rodzicami, opowiadają o ich przypadłościach, proszą o pomoc by ulżyć w ich cierpieniu. Wierzą, że ktoś ich wysłucha i wesprze w tej trudnej chwili. Niektórzy pacjenci, którzy w chorobie nowotworowej przychodzą systematycznie po kolejne leki po kilku/kilkunastu miesiącach umierają na moich oczach…Problemy innych pokazały mi niejednokrotnie, jak trudno można mieć w życiu, czym jest śmierć bliskich i rozpad rodziny, jak trudno przeżyć za polską emeryturę (bo piękne zdjęcia w sieci nie odzwierciedlają rzeczywistości).

popularny blog

To wszystko każdego dnia sprawia, że odrzucam pesymistyczne myśli, staram się nie rozpamiętywać trudnych zdarzeń, a cieszyć chwilą! Bo każda godzina naszego życia już się nie powtórzy, a to jak ją wykorzystamy zależy już tylko od nas samych. Wiem też, że uśmiechnięta farmaceutka zaraża pozytywną energią pacjentów, a radosna mama przychodząca do przedszkola by odebrać dziecko przekłada dobry nastrój na właściwą relację z opiekunem i późniejszą atmosferę w domu. Wiem, bo słyszę od innych.

o byciu mamą

To, jak odbieramy sukcesy i porażki w życiu, w znaczny sposób wskazuje, jakim typem człowieka jesteśmy. Pewnie nie chcesz być wiecznie niezadowoloną i użalającą się nad sobą mamą? I choć czasem trudno nagle stać się optymistą, to warto nad sobą pracować i przemyśleć sobie pewne kwestie. To właśnie OPTYMIZM pozwala widzieć korzystne aspekty życia, cieszyć się każdym dniem. Dodatkowo sprawia, że łatwiej radzimy sobie w przypadku niepowodzeń, a mało tego- cieszymy się też lepszym stanem zdrowia! Warto? Warto! I tego należy się trzymać 🙂

synek mamusi

 

1 Comment

  1. Beata

    10 grudnia 2018 at 15:47

    Tak nam Matką brakuje takiego dystansu. Świetne zdjęcia i tekst 😊

Leave a Reply